
Lubię sobie czasem pofilozofować i pomyśleć z pewnej szerszej perspektywy na nasz świat.
Z tych rozmyślań urodziło się kilka ciekawych teorii, w większości bardzo 'odjechanych'.
Chciałbym tutaj przedstawić jedną z nich. Dotyczy ona ogólnego poglądu na wszechświat i wszelkie istnienie.
Nazwałbym ją 'Teorią Cyklicznych Przemian Form Istnienia'. Jest ona 'podteorią' mojej jeszcze ogólniejszej teorii
'Całkowitej Cykliczności', ale o tym kiedy indziej...
Teoria ta wynikła jak zresztą każda z moich stosując metodę alfa-reguły we wnioskowaniu
(coś w rodzaju indukcji matematycznej ale bardziej ogólna.
Otóż zakładam ciągłą ewolucję wszelkich rodzajów istnień: roślin, zwierząt, aniołów, bogów -
o ile te ostatnie w ogóle istnieją.
Jednak ta ewolucja nie może trwać w nieskończoność. Toteż założyłem, że najwyższym poziomem bytu w tej ewolucji jest
bycie bogiem. Co jednak dalej. Otóż potem może być jeszcze 'wszechbóg' a na końcu zamiana w czystą energię.
Z tej energii powstaje materia, z materii formy pół-żywe: wirusy, formy żywe: bakterie, rośliny,
później istoty coraz bardziej skomplikowane: zwierzęta, no i w końcu (a raczej w pewnym etapie cyklu) człowiek.
Człowiek w końcu ewoluuje do aniołów a ci do bogów i cykl się nam zamyka.
Spostrzeżenie:
Im większy stopień ewolucyjny istoty tym większy rozmiar, szerszy zakres bólu może odczuwać. Wiadomo, że istoty prymitywne,
np. bakterie nie odczuwają wcale bólu, tylko pewne impulsy z otoczenia. Taka na przykład mucha może już odczuwać
pewien silniejszy impuls elektryczny w jej układzie nerwowym gdy oderwiemy jej skrzydło:), jednak nie jest to jeszcze ból.
Dopiero przy np. istotach takich jak ryby i wyższe możemy mówić o bólu. Jednak jest to tylko ból fizyczny.
Ból psychiczny możemy rozważać dopiero przy gatunkach takich, jak ptaki, ssaki no i oczywiście człowiek.
Rozważając człowieka też możemy mówić o różnych poziomach bólu. Z pewnością człowiek prymitywny nie miał tak rozwiniętej
psychiki jak człowiek ówczesny stąd też miał wtedy mniejszą wrażliwość a co za tym idzie i odczuwanie bólu.
Idąc dalej w tym rozważaniu (alfa-reguła) aniołowie (o ile takie istoty istnieją) mają pewnie jeszcze wyższy poziom
odczuwania bólu. A najwyższy ma wszechbóg. Tak wysoki poziom odczuwania może spowodować pewnego rodzaju załamanie,
śmierć - pewnego rodzaju samobójstwo i w przypadku wszechboga przeistoczenie się w czysty rodzaj energii.
Może to trwać w nieskończoność...
Problem w tej teorii jest jeden, jak zresztą w każdej dotyczącej rozważań w tym temacie.
Otóż kiedy zaczął się ten cały cykl i czy się kiedyś skończy.
Na te pytania pewnie nigdy jako ludzie sobie nie odpowiemy, gdyż nasze umysły są na razie zbyt ciasne aby pojąć pewne
sprawy. Nie możemy sobie wyobrazić pewnych pojęć, np. nieskończoności, itp.
Przybliżę teraz moje przewidywania co do etapu przejścia z poziomu człowieka do poziomu aniołów.
Patrząc na dzisiejszy rozwój cywilizacji można wyciągnąć pewne wnioski co do sposobów przeistaczania się naszych ciał.
Pierwszym etapem będzie pozbycie się naszego ciała oprócz mózgu.
Coraz większy rozwój implantów pomoże zastępować nam wszelkie członki naszego ciała, sztucznymi (inteligentnymi) protezami.
Poczynając od ulepszonych rąk, nóg, po całkowitą wymianę narządów wewnętrznych aż do pozbycia się układów:
oddechowy, krwionośny, pokarmowy itp.
Wszelkie przyjemności jakie odczuwać by można, np. z jedzenia, spaceru, itp. będzie można czerpać z podpiętych do mózgów
stymulatorów doznań.
Pozostanie jedynie mózg - najbardziej skomplikowany element naszego ciała, najtrudniejszy do zastąpienia.
Drugi etap to pozbycie się naszego cielesnego mózgu zostawiając jedynie sam umysł. Jak?...
Nasz umysł to zbiór impulsów elektromagnetycznych płynących przez zwoje komórek nerwowych.
Można przecież impulsy takie przesyłać za pomocą fal elektromagnetycznych bez żadnego nośnika fizycznego.
To spostrzeżenie może doprowadzić do wymyślenia generatorów owych fal elektromagnetycznych bez potrzeby używania
fizycznego nośnika, jak komórki nerwowe.
Gdy pozbędziemy się już naszego fizycznego mózgu pozostawiając sobie jedynie nasz umysł w czystej formie,
można będzie powiedzieć, że jesteśmy aniołami bo pozbyliśmy się całkowicie naszego fizycznego ciała.
I tak oto ludzie mogą przejść w nowy etap swego istnienia.
Następnym w drodze ciągłej ewolucji będzie przejście w stan 'boski' czyli staniemy się bogami i być może sami będziemy
mogli tworzyć żywe organizmy.
Będąc bogiem, możemy przeistoczyć się już tylko w czystą energię i tak oto powracamy do najpierwotniejszej formy bytu
w naszym wszechświecie.
Oczywiście można by tu rozważać w szczegółach poszczególne etapy ewolucji jednak nie chciałbym tu się zbytnio rozpisywać.
Zostawiam to wam - myślicielom i filozofom ;)
(moje teorie wymyśliłem dużo wcześniej niż nakręcono takie filmy, jak: 'Ghost In The Shell' - polecam!, 'Matrix',
'Johny Mnemonik', tak więc nie czerpałem z nich pomysłów.)